Co prawda okres wakacyjny można uznać właściwie za zakończony. Wielu rodaków leczy teraz finansowe rany po krajowych i zagranicznych eskapadach. Nawet jeśli na koncie osobistym  nie było wystarczających środków na sfinansowanie wczasów, z pomocą przyszły w wielu przypadkach banki i ich niezliczone promocje, reklamy i inne formy wpychania na siłę kredytów gotówkowych. Jak powszechnie wiadomo, albo przynajmniej powinno być, to najdroższe kredyty. 


 

Jedną z najgorszych rzeczy jakie można było zrobić, to dać się złapać na taki kredyt. Najniższe oprocentowanie takiego kredytu to ok. 15% a najwyższe kilkadziesiąt. Mierz siły na zamiary i nie tłumacz sobie, że to tylko np. 500 zł miesięcznej raty.  Skutki takich kredytów są zazwyczaj opłakane. Stajesz się wtedy niewolnikiem banku.

Jeśli nie stać Cię na drogie zagraniczne wakacje, albo na drogie krajowe wakacje, to po prostu poszukaj oferty bez pośredników, w regionie mniej popularnym, z niższym standardem pobytu. To, że sąsiad gdzieś tam jedzie na Karaiby, nie jest żadnym argumentem. Jak go stać to niech jedzie. W niektórych ludziach pokutuje jeszcze stara zasada "zastaw się, a postaw się", którą absolutnie nie należy się kierować. Człowiek edukowany finansowo, nie powinien się w ten sposób zachowywać.


 

Mam znajomych, którzy zwiedzili już pół świata, za całkiem przyzwoite pieniądze. Szukają w zagranicznych biurach, załatwiają przelot na własną rękę, zakwaterowania szukają na miejscu itd. Oczywiście wiąże się to z pewnym zaangażowaniem, ale dzięki temu w ich kieszeni zostaje znacznie więcej pieniędzy. W ostateczności można się wybrać w podróż po kraju, znaleźć jakieś mało popularne miejsce, gdzie również wypoczniemy po całym roku pracy. 


 

Pamiętaj, że nie staniesz się bogaty tylko dzięki temu, że więcej zarobisz, ale również dzięki temu, ile mniej wydasz. Przyglądaj się bacznie swoim wydatkom i kieruj się głosem rozsądku.